***Milagros***
Wiedząc, że posiadam już 2 koleżanki od razu zrobiło mi się lżej na duszy.;) . Poszłam razem z Fran i Cami do sali śpiewu.
- Zaśpiewasz z nami? Na pewno masz świetny głos, skoro dostałaś się do tej szkoły! - zachęcała mnie Cami.
- Nie, troszkę się wstydzę...- schowałam się za nachodzącą na oczy grzywką.
- Nie wstydź się! To tylko wspólne śpiewanie razem z nowymi znajomymi! - Fran poklepała mnie po ramieniu.
- Eghm, może kiedy indziej.. A tak w ogóle, to cieszę się, że zdałam test do Studia! Czuję, że wszystkie moje marzenia są w zasięgu ręki.;) To jest nie do opisania. - trochę się rozmarzyłam. - No cóż, muszę już iść. Do zobaczenia potem, pa!
- Pa.;) - Cami i Fran pomachały mi na pożegnanie.
Byłam taka szczęśliwa, że nie zauważyłam idącego w mym kierunku przystojnego chłopaka z wysoką grzywką.
- Au.! - upadłam na ziemię, na której leżały porozrzucane nuty owego chłopaka.
- Oj, bardzo cię przepraszam, nie zauważyłem Cię. Chodź, pomogę ci wstać. - brunet wyciągnął do mnie rękę.
- Nic się nie stało, to ja się zagapiłam..Wybacz. - poprawiłam moją niesforną fryzurę i dopiero wtedy mogłam ujrzeć jego duże, piękne oczy.
- To moja wina..- urwało mu mowę, bo patrzył się na mnie ze skupieniem cały czas trzymając moją <spoconą już wtedy> dłoń.
- Eee, to ja może sama wstanę.- podniosłam się.
- Umf, jestem Federico. - Fede speszył się trochę..
- Milagros. Miło mi poznać.:)
- Cieszysz się, że chodzisz do Studia? To genialne miejsce, więc na pewno poczujesz się tu jak w domu.
- Tak, to było moje marzenie i chyba się spełniło. A teraz sorka, ale muszę iść. Pa.- pomachałam mu i odeszłam.
*** Federico***
Ech, Milagros- nowa uczennica. Drobna, ładna dziewczyna. Miła, sądzę, że się zaprzyjaźnimy.
W tym momencie podbiegły do mnie Camila i Francesca.
- Aaaa! I co, jak tam Mila? Fajna, hę? - Torres zaczęła się chichrać.
- Czy ty się przypadkiem nie..- nie dałem jej skończyć.
- O co wam chodzi? Pomogłem jej tylko wstać! A z resztą upadła przez moją ciamajdowatość. Dajcie już spokój...- i poszedłem obrażony.
***Naty***
Szłam przez korytarz z nadzieją, że nie spotkam superidiotki, to znaczy supernowej... Znów zapomniałam przynieść jej wodę, i do tego założyłam tę śliczną malinową kieckę, którą zakazała mi nosić. Kiedy ona w końcu przestanie mnie nękać?! Mam już tego dość, ale boję się jej to powiedzieć.
Nagle poczułam jak ktoś się zbliża. Poczułam chłód i przez ciało przeszły mi ciarki. Blond kosmyk przejechał po mojej przestraszonej twarzy.
- Natalia!!!! Gdzie ty się podziewałaś, hę?! Miałaś mi przynieść wodę a ty co.?! Stoisz na środku jak jakiś posąg. Rusz się w końcu, a nie.. - Lu zaczęła chyba obczajać mój strój, bo zrobiła się cała czerwona ze złości.- Założyłaś tę obrzydliwą sukienkę? Przecież wiesz ,że wyglądasz w niej jak słoń!
Słysząc co dzień te same słowa od tej samej blondynki nie czułam smutku (nawet jeśli ktoś nazywa mnie słoniem), a raczej gotowało się we mnie coś dziwnego.. nie złość, lecz potrzebę zakończenia tego wszystkiego. Szkoda, że nadal brak mi odwagi by jej to wyznać...
- W każdym razie: Przynieś mi wodę i zaraz przyjdź do sali śpiewu. Pokaże ci moją nową piosenkę.
- Już idę, idę..- westchnęłam przytłoczona tym wszystkim.
Akurat szłam po wodę i niechcący wpadłam na Maxiego.
- Oj, przepraszam. - już miałam biegnąć do Ludmiły, ale raper złapał mnie za ramię.
- Naty, czekaj. Masz może dziś jakieś plany?
- Ee, w prawdzie to mam. Odebrać nowy kostium Lu, umówić ją do makijażystki, do spa, spotkać się z...
- Kiedy w końcu zostawisz ją i zajmiesz się sobą? Chciałem pójść z tobą do kina, ale widzę, że już masz co robić. - poszedł tak szybko jak się pojawił, a mi zrobiło się przykro. Coraz bardziej czuję, że to musi sie raz a dobrze skończyć!
***Leon***
Ile razy patrzę na Violettę, tym bardziej czuję, że znów musimy być razem. Niby Diego się zmienił, jest innym człowiekiem w Hiszpanii, ale boję się, że znów się to wydarzy. TO- czyli te same problemy! Najpierw Tomas, potem Diego. Niby wszystko dobrze się skończyło, ale martwię się, że moje szczęście z nią zostanie przerwane bardzo nagle. Będę z nią, pocałuję ją, ale następnego dnia- zobaczę ją z kimś innym. Nie chcę ponownie przez to przechodzić! Najgorsze jest to, co się wydarzyło przed chwilą. Patrzała na mnie smutnym wzrokiem. A ja... nic nie powiedziałem. Było jasne, że chce być moją dziewczyną. Pamiętam te wszystkie chwile, moje niepewności i jej...
Moje przemyślenia przerwał głos Andresa:
- Chłopie, chodźmy do sali głównej! Pablo nas wzywa. Chyba czeka nas nowe zadanie.
- Jasne, chodźmy.. - poklepałem go po plecach i poszliśmy.
- Czekaj, martwisz się czymś? Powiedz.:) - przyjaciel jak to przyjaciel- wie kiedy jesteś w potrzebie.! Tak zachował się przed chwilą Andres.
- Chodzi o Violettę...
- Co?! Nie wierzę. Przecież jesteście razem, co nie? Znów ma kogoś nowego?
- Nie. I nie jesteśmy razem.
- Ale, na zakończenie roku pocałowaliście się, a potem...
- Nie wiesz co się wtedy stało!! - wybuchnąłem.
- To mi opowiedz.
- No dobra..- usiedliśmy na krzesełkach i zacząłem opowiadać. - Po finale wszyscy rozeszli się do domu. Ja z Violettą zostaliśmy. Trzymaliśmy się za ręce, ona mówiła, że będziemy już zawsze razem. Wtedy poczułem się jakoś dziwacznie. Przeleciało mi przez myśl wiele wspomnień z nią- tych lepszych i tych gorszych. Pamiętam, że mówiła tak z milion razy...Aż to mi obrzydło.
- I co się wtedy stało? - chłopak najwyraźniej był tym na maksa zainteresowany.
- Ech, puściłem powoli jej dłoń. Ona spytała : - "Leon, o co chodzi? Nie czujesz tego kiedy jesteśmy obok siebie?" . Ja.. nic nie powiedziałem. Urwałem; - "Violetta, ja.. wybacz, ale nie chcę być z tobą.".
Tak ciężko było mi to powiedzieć. Ona się rozpłakała, pewnie myślała, że wszystko będzie dobrze, ale między nami nie jest ani dobrze, ani źle. To skomplikowane. No i nie widziałem jej całe wakacje... - głos drżał mi niesamowicie. Naprawdę nie chciałem do tego wracać.
- Stary, nie wiedziałem, sorry. .. Ale..ty ją kochasz! Musicie się spotkać. Obgadajcie to, na spokojnie.
- Już ze mną gadała. To nie będzie miało przyszłości. Niby nie chcę z nią być, ale jak ją widzę- serce bije mi o pół tonu wyżej. Mam ochotę śpiewać jakieś nudne miłosne ballady. I to tylko przez jej widok.
- To się nazywa miłość przyjacielu. Lepiej, żebyście pogadali. Ja lecę, pa!
***Pablo***
Kiedy wszystkie dzieciaki zebrały się w sali mogłem przejść do zadania.
- Kochani! Kolejnym zadaniem dla Was i za razem pierwszym w nowym roku szkolnym będzie napisanie własnej piosenki! Wszystkie będziecie mogli zaprezentować przed kamerami YOU-MIXU!!!
W tej chwili rozległy się piski i wesołe okrzyki uczniów. Nagle sprzede mnie wyskoczył uśmiechnięty Marotti.
- Wszystko będzie leciało live, nie będzie żadnych trialów, poprawek - wszystko NA ŻYWO! Macie tydzień! Potem widzowie wybiorą 3 najlepsze piosenki, które staną się nowiutkimi hitami You-Mix.!
W sali rozległy się okrzyki zainteresowania, a także wyraźnego zachwycenia.
- No dobrze, na tyle koniec. Widzimy się jutro. :) - i tak zakończył się pierwszy dzień w Studio.
***Violetta***
Było już po zajęciach. Spacerowałam po wybrzeżu morza. Obserwowałam piękne mewy, zachód słońca oraz fale wody.. Czułam bryzę, mogłam oddychać całą piersią. Moja zwiewna bluzeczka poruszła sie jakby w rytm wiatru, a koturny wbijały w dno sypkiego piasku.
- Violetta!
To było dziwne. Usłyszałam głos chłopaka. Chłopaka, który mnie zostawił. Który ode mnie ucieka. Który mnie nie kocha, który patrzył jak płakałam, kiedy mi nie wyznał miłości. To wszystko było fałszywe. Myśląc o tym nie chciałam się odwracać. Być może był to wybryk ze strony mojej wybujałej wyobraźni, która specjalnie chciała mnie zmylić. Ale nie. To było prawdziwe. Niestety.
- Co chcesz? - spytałam na 'odwal się.'
- Musimy pogadać.. To ważne. Muszę ci coś wyznać.
- Niby co? Że mnie nie kochasz? Tak, wiem. Nie chcesz przez to przechodzić. Rozumiem.
- Nie. Kiedy cię widzę, nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Kiedy do mnie mówisz, nie mogę słyszeć niczego innego- tylko ciebie. Moja dusza śpiewa, nie mogę tego zatrzymać. Gdy ..- nie mogłam tego już słuchać! Najpierw mnie odrzuca, zrywa kontakt na parę miesięcy, unika jak ognia , a teraz na aforyzmy mu się zachciało! ŻAL!
- Przestań. Jeśli nie chcesz poznać mnie z tej złej strony, to wybacz, ale skończ w końcu. Takie poemaciki możesz wmawiać naiwnej- nie mnie.
- Przy tobie nie mogę tego zatrzymać. Moje serce umiera i usycha z tęsknoty do ciebie. I choćbym chciał- nie przestanę.
No i chyba się nabrałam. Ale powiedział to szczerze. To nie było ani sztuczne, ani przesadnie romantyczne- prawdziwe. Ale najprawdziwsze było to, że ... przyciągnął do siebie, złapał za ręke, podbródek. Oczy zalały mi się łzami.
- Czyli, że teraz będziemy już razem na..
- Nie kończ, proszę. Za każdym razem gdy to słyszę jestem pełen wątpliwości, które mnie zmęczyły. Będziemy razem, ale nie wiem czy na zawsze.
- Masz racje. Na zawsze to za mało. Będziemy razem tak długo, jak długo fale tego morza będą szumieć. Tak długo, jak długo będzie się chować i pojawiać słońce z każdym naszym pocałunkiem .
- I to chciałem usłyszeć. - moje policzki zalały się głębokim rumieńcem, on się lekko uśmiechnąl. Wszystko wskazywało na coś na co czekałam tak długo. Poczuć dotyk jego ust na moich.
Wszystko na to wskazywało...
___________________________________________________________________________________________________________________________________________________
____________________________________
I TO BYŁ OTO ROZDZIAŁ 3! TROCHĘ DŁUGI, ROZPISAŁAM SIĘ, WIEM.;) NAPISZCIE W KOMENTARZU JAKI BYŁ WASZ ULUBIONY MOMENT I CO WAM SIĘ NAPRAWDĘ PODOBAŁO W TYM ROZDZIALE LUB CO WAM SIĘ NIE PODOBAŁO.:D
PODSUMOWANIE 3 OST. ROZDZIAŁÓW:
Jest to takie krótkie streszczenie co się działo w 3 ost. rozdziałach. Jest ono napisane ponieważ piszę w 1 osobie i czasem trudno (niektórym) skojarzyć o co chodzi.
Zaczął się nowy rok szkolny w Studio On Beat. Do grupt utalentowanych dzieciaków doszła nowa dziewczyna- Milagros. Na początku nieśmiała, aż poznaje nowe koleżanki- Cami i Fran.
Ludmiła nie zmieniła się, nadal zachowuje się jak królowa- zaczyna to przeszkadzać Federico.
Tym bardziej Naty, która wciąż jest pod jej wpływem i spełnia każdy rozkaz z jej strony. Traci przez to miłość i sympatię Maxiego. A Leon? Co z Violettą? Ona go kocha, on nie chce przez to znów przechodzić. Jednak po rozmowie z Andresem rozumie, że ich miłość jest wyjątkowa. Spotyka ją na plaży, a tam mówią o sowich ukrytych uczuciach. Kto by pomyślał, że zwykła plaża może ponownie połączyć ludzi po ciężkim rozstaniu?
Kolejny rozdział niedługo.;)
poniedziałek, 31 marca 2014
środa, 12 marca 2014
Księga 1- "Wierzę Ci." Rozdział II
.... Wtedy pochylił się nade mną, zbliżył usta i...
- Violetta? Co robisz? - zapytał zdziwiony widząc mnie z zamkniętymi oczyma tuż przed jego ustami.
- E.. ja.. chyba muszę już iść. Pa.- wzięłam torebkę i wyszłam bardzo prędko. Było mi tak wstyd! Czemu akurat wtedy musiałam sobie coś takiego wyobrazić? No ale mogłam się tego spodziewać! Przecież on i ja to tylko przyjaciele, po wzlotach i ciągłych upadkach. Nie mamy szansy na prawdziwą miłość. Nie mamy...
Myśląc tak nawet nie zauważyłam idącej w moim kierunku Francesci.
- Hejka. Idziemy do studia? Antonio chce nam przedstawić nowych uczniów.
- Tak, chodźmy. - i ruszyłyśmy, a ja starałam się nie myśleć już o tej kompromitującej sytuacji zaszłej w domu Leona .
*** Federico***
Szedłem akurat by spotkać się z Ludmiłą. Ubrany byłem jak zwykle w najlepsze ciuchy. Marynarka, koszulka w paski, dżinsy, conversy. A ona? Błyszczący pasek, białe spodnie, elegancka narzutka i pełno dodatków. Pasujemy do siebie. Ja: MEGA GWIAZDA. Ona: Supernowa. Tylko nie wiem dlaczego czasem czuję, że się pomyliłem. Przecież wcale się nie zmieniła. Nadal jest nieuprzejma, uważa się za najpiękniejszą. Ale przecież pokochałem ją za to kim jest...
W tym momencie ujrzałem ją. Była śliczna. Blond kosmyki włosów delikatnie opadały na ramię. Jej ręka ze skupieniem szarpała struny gitary.
- Cześć Ludmiła. - ucałowałem ją w policzek.
- Hej. Napisałam chyba nową piosenkę .
- Serio? Pokaż. - usadowiłem się przy niej.
- "Kiedy jesteś zakochany-yy, nic nie liczy już się. Musisz tylko myśleć o tym jedy-ny-m, on twoim bogiem jest." A dalej to dalszy tekst z Urodziłam się, aby być gwiazdą. I jak? Podoba się?
- Tak,początek niezły, ale lepiej by pomyśleć o innej melodii, albo innej aranżacji.
- Ja tam wolę swoją wersję. Opowiada o tobie i o mnie: Wspaniałej, super pięknej i tajemniczej gwiazdy muzyki! Ludmile Ferro! Ach! Jestem doskonała!
- Tak, muszę już lecieć, widzimy się potem? - spytałem wiedząc, że ją to nie obchodzi.
- Pewnie, a teraz już idź bo zasłaniasz mój blask. Co ja mówię! Blask supernowej jest taki wielki, że aż oślepia!!!
Wyszedłem z sali śpiewu bardzo zdezorientowany. Znowu myśli tylko o sobie. Przez pierwsze 5 miesięcy bycia razem interesowała się mną. Ale teraz?
W drodze spotkałem Fran i Violettę.
- Ej, dziewczyny gdzie idziecie?
- Do sali głównej. Antonio przedstawia nowych uczniów.
***Milagros***
Stałam przed wszystkimi pełna obaw. I znów poczułam, że jestem żałosna. Ja w prostej koszulce, bluzie i dżinsach, nic oryginalnego, W przeciwieństwie oczywiście do innych absolwentów.
- "Ja tam nie pasujęęę! - " pomyślałam.
- Drodzy uczniowie! W tym dniu przybyło do nas parę nowych talentów! Powitajmy ich; - tu zaczął wymieniać, aż mnie usadowił na ostatnim miejscu.- Bądźcie dla nich mili, pokażcie im siłę naszego Studia!
- "Już się boję". - westchnęłam.
Nagle podbiegły do mnie dwie zwariowane dziewczyny: Jedna czarnowłosa, druga ruda jak wiewiórka.:)
- Hej, Mila- tak? Mogę do ciebie mówić Mila? - spytała ta ruda.
- Camila, uspokój się.- czarnowłosa tyknęła łokciem bodajże Camilę.
- Tak, możesz. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- W takim razie jestem Cami, a to moja przyjaciółka- Francesca.
- Miło poznać, naprawdę.
I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że nie będzie tu tak źle, skoro mam już 2 nowe koleżanki.;P
- Violetta? Co robisz? - zapytał zdziwiony widząc mnie z zamkniętymi oczyma tuż przed jego ustami.
- E.. ja.. chyba muszę już iść. Pa.- wzięłam torebkę i wyszłam bardzo prędko. Było mi tak wstyd! Czemu akurat wtedy musiałam sobie coś takiego wyobrazić? No ale mogłam się tego spodziewać! Przecież on i ja to tylko przyjaciele, po wzlotach i ciągłych upadkach. Nie mamy szansy na prawdziwą miłość. Nie mamy...
Myśląc tak nawet nie zauważyłam idącej w moim kierunku Francesci.
- Hejka. Idziemy do studia? Antonio chce nam przedstawić nowych uczniów.
- Tak, chodźmy. - i ruszyłyśmy, a ja starałam się nie myśleć już o tej kompromitującej sytuacji zaszłej w domu Leona .
*** Federico***
Szedłem akurat by spotkać się z Ludmiłą. Ubrany byłem jak zwykle w najlepsze ciuchy. Marynarka, koszulka w paski, dżinsy, conversy. A ona? Błyszczący pasek, białe spodnie, elegancka narzutka i pełno dodatków. Pasujemy do siebie. Ja: MEGA GWIAZDA. Ona: Supernowa. Tylko nie wiem dlaczego czasem czuję, że się pomyliłem. Przecież wcale się nie zmieniła. Nadal jest nieuprzejma, uważa się za najpiękniejszą. Ale przecież pokochałem ją za to kim jest...
W tym momencie ujrzałem ją. Była śliczna. Blond kosmyki włosów delikatnie opadały na ramię. Jej ręka ze skupieniem szarpała struny gitary.
- Cześć Ludmiła. - ucałowałem ją w policzek.
- Hej. Napisałam chyba nową piosenkę .
- Serio? Pokaż. - usadowiłem się przy niej.
- "Kiedy jesteś zakochany-yy, nic nie liczy już się. Musisz tylko myśleć o tym jedy-ny-m, on twoim bogiem jest." A dalej to dalszy tekst z Urodziłam się, aby być gwiazdą. I jak? Podoba się?
- Tak,początek niezły, ale lepiej by pomyśleć o innej melodii, albo innej aranżacji.
- Ja tam wolę swoją wersję. Opowiada o tobie i o mnie: Wspaniałej, super pięknej i tajemniczej gwiazdy muzyki! Ludmile Ferro! Ach! Jestem doskonała!
- Tak, muszę już lecieć, widzimy się potem? - spytałem wiedząc, że ją to nie obchodzi.
- Pewnie, a teraz już idź bo zasłaniasz mój blask. Co ja mówię! Blask supernowej jest taki wielki, że aż oślepia!!!
Wyszedłem z sali śpiewu bardzo zdezorientowany. Znowu myśli tylko o sobie. Przez pierwsze 5 miesięcy bycia razem interesowała się mną. Ale teraz?
W drodze spotkałem Fran i Violettę.
- Ej, dziewczyny gdzie idziecie?
- Do sali głównej. Antonio przedstawia nowych uczniów.
***Milagros***
Stałam przed wszystkimi pełna obaw. I znów poczułam, że jestem żałosna. Ja w prostej koszulce, bluzie i dżinsach, nic oryginalnego, W przeciwieństwie oczywiście do innych absolwentów.
- "Ja tam nie pasujęęę! - " pomyślałam.
- Drodzy uczniowie! W tym dniu przybyło do nas parę nowych talentów! Powitajmy ich; - tu zaczął wymieniać, aż mnie usadowił na ostatnim miejscu.- Bądźcie dla nich mili, pokażcie im siłę naszego Studia!
- "Już się boję". - westchnęłam.
Nagle podbiegły do mnie dwie zwariowane dziewczyny: Jedna czarnowłosa, druga ruda jak wiewiórka.:)
- Hej, Mila- tak? Mogę do ciebie mówić Mila? - spytała ta ruda.
- Camila, uspokój się.- czarnowłosa tyknęła łokciem bodajże Camilę.
- Tak, możesz. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- W takim razie jestem Cami, a to moja przyjaciółka- Francesca.
- Miło poznać, naprawdę.
I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że nie będzie tu tak źle, skoro mam już 2 nowe koleżanki.;P
_________________________________________________________________________________________________________________________
I TO BYŁ ROZDZIAŁ II. FAJNY?
KOLEJNY ZA 2 KOMY xD.
|Naty Pasquarelli
wtorek, 11 marca 2014
Księga 1 - "Wierzę Ci." ~Rozdział I
"Oto jest miłość: Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie..."
***Milagros***
Tego dnia było mi źle, tak jakbym nigdy nie miałabym zaznać szczęścia. Byłam jak zagubiona dusza, pełna smutku, goryczy. Wolałabym już nigdy nie ujrzeć światła dnia. Szłam do tego miejsca pełna obaw. A co jeśli mnie nie zaakceptują? Nie przeżyję tegoo...
Właśnie w tym momencie stałam przed Studiem On Beat. Usłyszałam dzwonek, ale nie szłam. Kolana mi się trzęsły, to było straszne. Niestety zapomniałam, że spóźnienie się na zajęcia jest gorsze od wejścia tam...
Musiałam wybrać: Albo wejdę, albo sie spoźnię i będę miała wpadkę już na początku. Zaryzykowałam.
Po wejściu czułam jakby w ciało wbijały mi się ostrza. Przeszywały moje ciało. Serco omal mi nie wyskoczyło, gdy ładna kobieta tyknęła mnie w plecy:
- Przepraszam, jesteś nową uczennicą, tak? - to była Angie, nauczycielka śpiewu.
- Tak...- zaciął mi się głos.
- W takim razie dlaczego nie idziesz na lekcje?
- Ja... Po prostu boję się pierwszego dnia.
- Nie ma czego! Jeśli obawiasz się nie akceptacji, to daj spokój! Bądź sobą, usmiechaj się od wszystkich, otwórz się.:)
- Dziękuję proszę pani..- na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec.
- Zaprowadzę Cię do klasy.- blondynka ujęła mnie za ramię i poszłyśmy.
Po dojściu znów onieśmielałam. Ujrzałam młodych ludzi. Mieli przed sobą świetlaną przyszłość: Będą gwiazdami, prawdziwymi. Potrafili wszystko: Perfekcyjnie śpiewać, tańczyć, grać. Nie wiem dlaczego postanowiłam sie tu uczyć.. Może się wycofam? Nie, to by było tchórzostwo. Postanowiłam, że zostanę. Ciekawe ile wytrzymam.
***Violetta***
Szłam parkiem. Wiatr nękał moje włosy niemiłosiernie. Chciałam iść, iść, iść i nigdy się nie zatrzymywać. Francesca i Cami mają ważniejsze sprawy niż wysłuchiwanie moich ciągłych narzekań. Tata? On ma stale coś na głowie.. Nikt nie mógł mi pomóc. Chyba, że Leon... Muszę do niego iść! Jego widok na pewno poprawi mi humor!
Biegłam radośnie do domu Leona. Cała w skowronkach, naprawdę. Gdy dotarłam na miejsce nie musiałam nawet używać dzwonka do drzwi. On mi otworzył. Zupełnie jakby czuł, że się do niego wybieram... To było dziwne, a zarazem takie cudowne.<33 .
- Cześć.
- Cześć.- przystojniak uśmiechnął się do mnie. - Proszę wejdź. - Przepuścił mnie przez drzwi.
- Czemu przyszłaś?
- W sumie to nie wiem.;P Po prostu mam doła, jest ponuro, od rana nie miałam żadnej pozytywnej myśli, i ...- nie dane mi było skończyć.
- Martwisz się czymś? - spytał opierając się o framugę.
- Nie, ale myślałam, że wpadnę, pogadamy, wiesz...
-Hmm- westchnął i zaprowadził mnie do pokoju. Na biurku ujrzałam nasze dawne zdjęcie. To było słodkie. Nie byliśmy razem, ale wciąż o mnie myślał, chyba.
- A co tam u ciebie? - zapytałam się go, aby przerwać niezręczną ciszę.
- Dobrze. W sumie to lepiej nie było.
Cieszyło mnie to, że mu się układało. O mnie można by powiedzieć to samo, gdybym nie była przybita pewną myślą, o której nawet nie miałam pojęcia.
- Violetta, porozmawiajmy..- złapał mnie za rękę.
- D-dobrze, ale o czym.?
- O nas. Wiem, że lepiej jest jak jesteśmy przyjaciółmi, niż gdy jesteśmy parą. Ale ja tak nie mogę. Nie mogę przecież patrzeć jak cierpisz i nie móc cię przytulić..
- Możesz. - przerwałam mu.
- Teoretycznie tak, ale to nie to samo. Nie mogę przecież cię pocieszyć mówiąc " wszystko się ułoży". Chciałbym spojrzeć w twoje piękne oczy, móc się do ciebie zbliżyć i... - mówiąc to wpatrywał się we mnie jak w obrazek, przysunął się nadal trzymając moją <już dość spoconą> dłoń.
-I?
- I cię pocałować..
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie..."
***Milagros***
Tego dnia było mi źle, tak jakbym nigdy nie miałabym zaznać szczęścia. Byłam jak zagubiona dusza, pełna smutku, goryczy. Wolałabym już nigdy nie ujrzeć światła dnia. Szłam do tego miejsca pełna obaw. A co jeśli mnie nie zaakceptują? Nie przeżyję tegoo...
Właśnie w tym momencie stałam przed Studiem On Beat. Usłyszałam dzwonek, ale nie szłam. Kolana mi się trzęsły, to było straszne. Niestety zapomniałam, że spóźnienie się na zajęcia jest gorsze od wejścia tam...
Musiałam wybrać: Albo wejdę, albo sie spoźnię i będę miała wpadkę już na początku. Zaryzykowałam.
Po wejściu czułam jakby w ciało wbijały mi się ostrza. Przeszywały moje ciało. Serco omal mi nie wyskoczyło, gdy ładna kobieta tyknęła mnie w plecy:
- Przepraszam, jesteś nową uczennicą, tak? - to była Angie, nauczycielka śpiewu.
- Tak...- zaciął mi się głos.
- W takim razie dlaczego nie idziesz na lekcje?
- Ja... Po prostu boję się pierwszego dnia.
- Nie ma czego! Jeśli obawiasz się nie akceptacji, to daj spokój! Bądź sobą, usmiechaj się od wszystkich, otwórz się.:)
- Dziękuję proszę pani..- na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec.
- Zaprowadzę Cię do klasy.- blondynka ujęła mnie za ramię i poszłyśmy.
Po dojściu znów onieśmielałam. Ujrzałam młodych ludzi. Mieli przed sobą świetlaną przyszłość: Będą gwiazdami, prawdziwymi. Potrafili wszystko: Perfekcyjnie śpiewać, tańczyć, grać. Nie wiem dlaczego postanowiłam sie tu uczyć.. Może się wycofam? Nie, to by było tchórzostwo. Postanowiłam, że zostanę. Ciekawe ile wytrzymam.
***Violetta***
Szłam parkiem. Wiatr nękał moje włosy niemiłosiernie. Chciałam iść, iść, iść i nigdy się nie zatrzymywać. Francesca i Cami mają ważniejsze sprawy niż wysłuchiwanie moich ciągłych narzekań. Tata? On ma stale coś na głowie.. Nikt nie mógł mi pomóc. Chyba, że Leon... Muszę do niego iść! Jego widok na pewno poprawi mi humor!
Biegłam radośnie do domu Leona. Cała w skowronkach, naprawdę. Gdy dotarłam na miejsce nie musiałam nawet używać dzwonka do drzwi. On mi otworzył. Zupełnie jakby czuł, że się do niego wybieram... To było dziwne, a zarazem takie cudowne.<33 .
- Cześć.
- Cześć.- przystojniak uśmiechnął się do mnie. - Proszę wejdź. - Przepuścił mnie przez drzwi.
- Czemu przyszłaś?
- W sumie to nie wiem.;P Po prostu mam doła, jest ponuro, od rana nie miałam żadnej pozytywnej myśli, i ...- nie dane mi było skończyć.
- Martwisz się czymś? - spytał opierając się o framugę.
- Nie, ale myślałam, że wpadnę, pogadamy, wiesz...
-Hmm- westchnął i zaprowadził mnie do pokoju. Na biurku ujrzałam nasze dawne zdjęcie. To było słodkie. Nie byliśmy razem, ale wciąż o mnie myślał, chyba.
- A co tam u ciebie? - zapytałam się go, aby przerwać niezręczną ciszę.
- Dobrze. W sumie to lepiej nie było.
Cieszyło mnie to, że mu się układało. O mnie można by powiedzieć to samo, gdybym nie była przybita pewną myślą, o której nawet nie miałam pojęcia.
- Violetta, porozmawiajmy..- złapał mnie za rękę.
- D-dobrze, ale o czym.?
- O nas. Wiem, że lepiej jest jak jesteśmy przyjaciółmi, niż gdy jesteśmy parą. Ale ja tak nie mogę. Nie mogę przecież patrzeć jak cierpisz i nie móc cię przytulić..
- Możesz. - przerwałam mu.
- Teoretycznie tak, ale to nie to samo. Nie mogę przecież cię pocieszyć mówiąc " wszystko się ułoży". Chciałbym spojrzeć w twoje piękne oczy, móc się do ciebie zbliżyć i... - mówiąc to wpatrywał się we mnie jak w obrazek, przysunął się nadal trzymając moją <już dość spoconą> dłoń.
-I?
- I cię pocałować..
__________________________________________________________________________________________________________
To był rozdział I mojego opowiadania pt. "Wierzę Ci".
I jak? Podobał się?
Teraz krótkie objaśnienie: MILAGROS- to jestem ja. Naprawdę nie mam tak na imię, ale musiałam coś wziąć, by nie było dwóch Naty .xD Kiedyś mi się śniło coś takiego i dlatego chcę temu snu nadać realny kształt w moim rozdziale.:)
Kolejny rozdział za 1 kom.
Vilu; 333
niedziela, 9 marca 2014
Powitanie
Hola V-lovers! Na tym blogu będą się pojawiać moje opowiadania, gify, imaginy i newsy z serialu Violetta. To już mój chyba z 10 blog, niestety wszystkie nie miały nawet 2 tygodni (razem wzięte). Może ten będzie miał?
I teraz moja krótka 'biografia':
- Mam na imię Natalia
- Mam 14 lat
- Uwielbiam serial "Violetta"
Tyle wystarczy.xD Kiedy pojawią się 2 komentarze dodam kolejny post.:) Pamiętajcie, że jesteście dla mnie motywacją do działania, dzięki Wam może nie zrezygnuję z blogowania .:)
/ Vilu; 333
I teraz moja krótka 'biografia':
- Mam na imię Natalia
- Mam 14 lat
- Uwielbiam serial "Violetta"
Tyle wystarczy.xD Kiedy pojawią się 2 komentarze dodam kolejny post.:) Pamiętajcie, że jesteście dla mnie motywacją do działania, dzięki Wam może nie zrezygnuję z blogowania .:)
/ Vilu; 333
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




