Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Całkiem pustym i dość ponurym. To był szpital. Bywałam tu tylko kiedy Lena miała prześwietlenia. Dotychczas to ona była pacjentką, ale tym razem okazałam się być nią ja.
Śmierdziało tam lekami, sama chemia. Myślałam, że się uduszę.
Nagle poczułam czyiś oddech na mojej szyi. Próbowałam się obrócić, ale na marne. Moje ciało było usztywnione, zwłaszcza kark. Z ledwością wydobyłam z siebie dźwięk:
- M..mama? Gdzie jestem?
- To.. - zaczął ktoś nieśmiało.- To ja... Maxi.
- Maxi? - zatkało mnie.- Ale co ty tu robisz? I co ja tu robię? Czemu nie..nie mogę..- gips bardzo uciskał mi gardło, przez co bardzo trudno było mi coś powiedzieć. - nic powiedzieć?
- Miałaś mały wstrząs - nie do końca wiedział co powiedzieć. - I jak walnęłaś w moje drzwi, ja je otworzyłem. A ty zleciałaś ze schodów.
- Że..- i wszystko stało się ciemniejsze, nie słyszałam już głosu Maxiego, ani jego oddechu, ani dotyku. Nie czułam już nic...
***Maxi***
Lekarz kazał mi wyjść. Okazało się, że z Naty działo się coraz gorzej. To nie było żadne złamanie, że wszystko będzie dobrze. To będzie się toczyć. Traciła przytomność co 10 min, i .. traciła za każdym razem pamięć. Chyba już 50 razy mówiłem jej co się stało. I za każdym razem trudno było mi to wyznać. Bałem się, że nie wyjdzie już z tego. Musiałem już jechać do domu.
***Violetta***
Doszłam do drzwi. Całą drogę śmiałam się i jednocześnie biegłam, więc dostałam kolki i Leon musiał mnie nieść.:)
- Haha, a pamiętasz jak na urodziny Fran kupiłeś mi kostium księżniczki? Ty byłeś moim rycerzem.
- Tak, pamiętam . Wyglądałaś przepięknie.- wspominaliśmy mój pierwszy rok w Studio.
- Heh, bo się zarumienię.- uśmiechnęłam się nieśmiało do mojego CHŁOPAKA. O, tak. Wreszcie to powiedziałam. Chłopaka. Kocham to słowo.
Uściskaliśmy się na pożegnanie i wyszedł zostawiając we mnie coś niezwykłego. Miłość, której tak długo nie miałam. Brakowało mi tego odczucia, tego, że z każdym dniem niecierpliwie będę czekała aby tylko go zobaczyć. Takie coś nazywało się... UNIESIENIEM SERCA. KU DUSZY. O TAK.
I coś takiego było właśnie wtedy kiedy wyszedł.
Moje piękne myśli przerwał tata.
- Gdzie byłaś Violetto?
- Eee, w parku. Z Leonem. - odpowiedziałam speszona pytaniem.
- Leonem? Aha, dobrze. A wiesz która godzina? - założył ręce i czekał na sensowne wytłumaczenie.
- Tak, wiem, zasiedziałam się. Bardzo przepraszam, obiecuję poprawę i proszę o...
- Już dobrze, dobrze. Nie musisz się spowiadać. To nie jest jakiś rachunek sumienia. - zaśmialiśmy się, przytuliliśmy i... zaburczało nam w brzuchach.
- Ee, tato? A kolacja?
- Będzie za godzinę, lub w ogóle.
- Aj ta Olga! Chyba zamówię pizzę.:)
- Nie Violetto. Nie ma mowy. Nie wolno ci jeść tak późno takich niezdrowych rzeczy. - powiedział do mnie stanowczym tonem.
- Aha, czyli wolisz być głodny przez cały wieczór? - posłałam tacie tajemnicze spojrzenie i po chwili
chwycił telefon wykręcając numer do pizzerii.
- Szynka czy pieczarki?
- Em.. pieczarki. I ser. Duuuużo sera. - i tak zamawialiśmy ukrywając się przed Olgitą.
***Federico***
Szedłem akurat do Studia i w drodze zauważyłem piękną Milagros. Szła bardzo wolnym krokiem.
Pyłki krążące w powietrzu obracały się dookoła szatynki. Jeden z nich usiadł na jej ramieniu, natomiast kolejne kręciły się wokół kosmyków jej włosów. Niektóre czepiły się nawet brwi i długich rzęs. Stałem i patrzałem jak idzie. Nagle podniosła do góry swoje smutne oczy. Wyglądały jakby się czegoś bały, jakby chciały się od czegoś uwolnić - a nie mogły. Już chciałem do niej podejść, ale coś mnie zatrzymało.
Zatrzymało mnie jej piękne spojrzenie. Te źrenice, te brązowe oczy. To one zmieniły mnie z pewnego siebie chłopaka, w nieśmiałą osobę, która boi się podejść do dziewczyny i zapytać "Cześć, co słychać?'.
Jeszcze nikt tak na mnie nie działał. A tu nagle pojawia się drobna Mila, którą znam od niemal jednego dnia.
Ukhm, znam. Co ja mówię.. Zamieniliśmy raptem 3 słowa. Ale to tylko zachęcało mnie do kolejnych rozmów.
Chciałem być tam z nią, grać jej na gitarze, słyszeć jej słodki głosik. Taa, ale nawet nie wiem jak ona śpiewa. Zapewne cudownie, skoro dostała się do tej prestiżowej akademii.
I wtem: Ktoś uderzył mnie jajecznymi lokami! To Ludmiła.
- Hello sweety! Co tam? Bo ja jestem mega happy! Dziś zaprezentuję Pablo moją nową piosenkę. Dam czadu baybe!
- Tak, na pewno dasz czadu. - i kiedy chciałem nadal śledzić nową uczennicę straciłem ją niestety z oczu.
- Na co się patrzysz ? Coś nie tak z moim make-upem? - i błądziła za moją mimiką.
- Eee, nie skąd. Jesteś jak zwykle olśniewająca. To.. idziemy?
- Of course! - krzyknęła blondynka.
***Leon***
Grałem na keyboardzie 'Podemos' czekając na Violę. Grałem to dla niej.
Wtedy zobaczyłem ją przy framudze. Uśmiechała się do mnie i wtedy wspólnie zagłębiliśmy się w muzyce.
Nagle do sali wpadł zdenerwowany Maxi.
- Ej, co się stało?- zapytaliśmy w tym samym czasie.
- Naty jest w szpitalu..i straciła pamięć.
- Jak to? Co się stało? - zapytała zaszokowana Violetta.
- Nie ważne, w każdym razie martwię się o nią, bo lekarz mówi, że może nie wyjść z tego.
W sali ogłuchło.
Wtedy weszli Camila, Broduay, Francesca i Marco.
- Jak to Naty straciła pamięć?
Zdeterminowany Maxi opowiedział wszystko po kolei.
- Biedna... to już nie będzie ta sama Natalia. - Fran ze smutku zwiesiła głowę. Nie wiedziała co o tym myśleć. Nikt nie wiedział.
- Ej, ale.. może powinniśmy powiadomić o tym Pablo? On może pomoże, wesprze. - wyrwałem aby przerwać ciszę.
- Okey, chodźmy! - i wszyscy razem pobiegliśmy do pokoju nauczycielskiego.
***Federico***
W Studio nadszedł czas długiej przerwy. Aby oczyścić umysł wybrałem się na spacer do parku.
Usiadłem na ławce.
Wtem poczułem, że jakaś osoba idąca ku mnie zatrzymała się się u wejścia i dopiero po upływie chwili zajęła miejsce na przeciwnej ławce.
Ową osobą okazała się Milagros. Bałem się ruszyć, aby jej nie spłoszyć. Była bardzo nieśmiała.
Poprawiłem się na miejscu i od tej chwili patrzałem na nią jak na obrazek. Obawiałem się, że panienka odejdzie kiedy usiądę obok niej.
Wówczas Mila była ode mnie młodsza o 3 lata. Ja miałem 18, ona 15. Jednak nie widziałem w niej dziecka.
Dziewczyna nie zwróciła na mnie nawet przelotnej uwagi . Uczyła się chyba jakiejś melodii, bo bezpretensjonalnie ruszała wargami.
W pewnej chwili przelotnie rzuciła na mnie okiem i zmieszała się, spostrzegłszy moją twarz opromienioną zachwytem , zbladłą. Wtedy jakiś ból wstrząsnął ją od głowy aż do stóp. ..
Zmarszczyła brwi , była zmieszana. A ja siedziałem oszołomiony.
Ta boleść znikła z jej ciała napełniając rozkoszą.
NAGLE Z CAŁYM BEZWSTYDEM MOGŁEM WIELBIĆ OCZYMA SMUKŁĄ POSTAĆ.
A ona jeszcze bardziej spuściła powieki. Zaczęła się uczyć, ale nie mogła. Błądziła wzrokiem raz na nutach, pozostając na trawą pod stopami. Czuła moje wejrzenie, bo kilkakroć drgnęły jej rzęsy. Policzki oblały głębokim rumieńcem, co prędko zbladły.
Wysłałem jej w spojrzeniu całą swoją duszę, milion słodkich przezwisk, tęsknot, żalów- wszystko na raz.
I oto po długim czasie powieki dziewczyny osunęły się. Jej oczęta przywitały moje sygnały odwzajemniając je, a na ustach mieszał się niepoczytalny uśmiech: trochę radości, trochę smutku.
W tym "uścisku spojrzeń" przetrwali nadziemskie chwile. Panna Rodriguez odwróciła głowę i zakryła twarz rękoma. Sekundę potem wzniosła je znowu. Skórę miała białą - niczym śnieg- , a na czoło zsuwała się potargana przez wiatr grzywka. Teraz nie mogła już się sprzeciwiać, opierać swoim uczuciom. Gdy zamykała oczy , jakaś siła przyciągała je z powrotem i nasza pieszczota dłużyła się. To było wieczne. I takie realne. A jednak czułem jakby świat zatrzymał się w miejscu.
Nasze szczęście nie mącił nikt. Żadne odgłos nie płoszył milczenia, prócz wiatru.
Grałem dla piękno okiej własną piosenką. Bo ona nią była. Ona była moją piosenką....
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
NO I OTO ROZDZIAŁ 6!!!!!!
NIE WIEM CZY JEST DŁUGI, CZY KRÓTKI, ALE WEDŁUG MNIE NAJLEPSZY.<3
BYĆ MOŻE GŁUPI, BEZSENSU I NUDNY, ALE DLA MNIE PEŁEN UCZUĆ.
DZIŚ NA JĘZYKU POLSKIM OMAWIALIŚMY TAKI CUDNY FRAGMENT PEWNEJ KSIĄŻKI I PARĘ CYTATÓW I OPISÓW BARDZO MNIE NATCHNĘŁY, WIĘC UŻYŁAM ICH DO FEDE I MILAGROS.
DŁUGO MYŚLAŁAM W JAKI SPOSÓB POKAZAĆ ICH ZAUROCZENIA, AŻ W KOŃCU SIĘ UDAŁO!
MAM NADZIEJE, ŻE BYŁO CAŁKIEM CAŁKIEM I , ŻE POLUBILIŚCIE JUŻ FILĘ.<33333
KOLEJNY ROZDZIAŁ ZA 3 KOMY.:)


.gif)



